Gdyby nie jakiś niepozorny konkurs w gimnazjum, nie miałabym pojęcia, że od 11.09.1939r. w obozie miał numer 16680.
Gdyby nie jakiś niepozorny konkurs w gimnazjum, nie miałabym pojęcia, że najpierw trafił do Łomży, potem wywieźli go do Niemiec.
Gdyby nie jakiś niepozorny konkurs w gimnazjum, nie miałabym pojęcia, że pole, na którym pracował w niemieckim stalagu, miało 25 hektarów.
Gdyby nie jakiś niepozorny konkurs w gimnazjum, nie miałabym pojęcia, że dostawał wtedy za to 5 marek na miesiąc.
Gdyby nie jakiś niepozorny konkurs w gimnazjum, nie miałabym pojęcia, że w 1941r. rozwiązano obóz i w jednym z niemieckich gospodarstw został stelmachem.
Gdyby nie jakiś niepozorny konkurs w gimnazjum, nie miałabym pojęcia, że tam poznał swoją żonę, ówcześnie 16-letnią dziewczynę.
Gdyby nie jakiś niepozorny konkurs w gimnazjum, nie miałabym pojęcia, że w tym czasie jego tato też był w obozie, a rodzina ukrywała się w Pełtach.
Gdyby nie jakiś niepozorny konkurs w gimnazjum, nie miałabym pojęcia, że zimą 1945r. wracając do domu, z Mrągowa do Pełt musiał iść pieszo.
Gdyby nie jakiś niepozorny konkurs w gimnazjum, nigdy nie zapytałabym mojego Dziadka o jego losy podczas wojny.
Nigdy sobie tego nie wybaczę.
Nie mam w zwyczaju umoralniać, ale... po prostu słuchajcie takich historii. Póki macie szansę...
Nie powtarzajcie sobie „następnym razem pojadę”, „następnym razem zapytam”, bo może się okazać, że nigdy nie będzie „następnego razu". Zamiast tego ten
„ostatni raz” będzie jeszcze bardziej przeraźliwie smutny...
I nie pomoże powtarzanie „nie mogę w to uwierzyć...” albo „to się stało tak nagle...”.
Wiecie, jakie jest moje słowo na e?
Egoistka. Bo
egoistycznie chciałabym, żeby żył. Bo
egoistycznie chciałabym mieć poczucie, że jest, że ciągle mam szansę wszystko zmienić.
Następnym razem...
Tyle, że już nigdy nie będzie żadnego następnego razu.
Teraz jest tylko wielka, smutna, lodowata pustka. Na zawsze.
PS. Pamiętam, że wszyscy z nas, którzy napisali wtedy pracę na ten konkurs, zostali wyróżnieni.